Jak ukierunkować dziecko w wieku od 8 do 16 lat cz. 2.

Wybór finansowej ścieżki życiowej zwłaszcza w młodym wieku jest najważniejszą decyzją w życiu.

Wmawiamy dzieciom, że pieniądze nie są najważniejszym elementem życia, ale tak na prawdę często nieświadomie, ich okłamujemy. Powiedzmy to głośno razem: “Pieniądze są jednym z najważniejszych elementów ludzkiego życia!“. Taka jest współcześnie prawda.

Przed chwilą składałem życzenia urodzinowe kuzynowi. Wiecie czego mu życzyłem? Tego co najważniejsze w życiu 30-toparoletniego mężczyzny czyli kasiory, zdrowia, miłości i seksu. I to tyle. Takie jest życie. Wszystko inne to czcze gadanie o pierdołach lub manipulacja.

Rdzeń manipulacji

Wiecie jak najprościej rozpoznać manipulację oraz kłamstwo?

Okazuje się, że wiele nie trzeba. W wieku 19 lat zacząłem kwestionować wszystko dookoła mnie począwszy od edukacji i religii. Obecnie mam 39 lat, więc 20 lat mam doświadczenia w poszukiwaniu prawdy w życiu. Wiem więcej niż 99% ludzi. Zakwestionowałem prawie wszystko. Wiecie co jest ciekawym skrótem myślowym? To, że prawda nigdy nie jest kompletna. Manipulacja czy fałsz często są ładnie podane, wyczerpująco opisane od A do Z. Od początku do końca można zrozumieć dany wywód. Tym w uproszczeniu charakteryzuje się fałsz. Prawda jest zgoła odmienna. Przez znaczną część życia dochodzimy do okrawków prawdy. Nigdy aż do śmierci nie poznamy jej w całości. Możemy tylko kolekcjonować puzzle danej układanki w danej dziedzinie lub kilku z nich.

Historia zależności finansowej ludzkości

Można powiedzieć, że udało się to co planowali Rotschild z Morganem: uzależnili cały świat od władzy pieniądza którym całkowicie kontrolują. Zaczęło się od projektu “Titanic” gdzie wymordowali swoich przeciwników politycznych. Tak “Titanic”: był zaplanowaną misją przejęcia kontroli.

Podam Wam kilka pierwszych zdań z Gemini AI na ten temat: “Historia o tym, że rodziny Rothschild i Morgan doprowadziły do zatonięcia Titanica w celu wyeliminowania swoich przeciwników biznesowych (Johna Jacoba Astora IV, Benjamina Guggenheima i Isidora Strausa), jest jedną z najpopularniejszych teorii spiskowych […]”. Tak powstał FED. W jakiejś gazecie Nowojorskiej oraz Bostońskiej o tym czytałem jakiś czas temu! Tak, nawet! Ludzkość jest zaślepiona i sterowana bardziej niż ktokolwiek sobie z tego zdaje sprawę.

Najbardziej mi szkoda J.J. Astora. To był wielki człowiek. Gdy Rotschild zaproponował mu władzę nad ludźmi, ten odrzekł, że dajmy im spokój niech żyją po swojemu tak jak chcą. I to był ostatni człowiek w skali globalnej, który nie chciał dla ludzkości źle. Tak, jak ostatnim Polakiem, który cokolwiek konstruktywnego robił w Polsce był Edward Gierek. Po nim nie było już nikogo.

Najdziwniejsze co w życiu widziałem to fakt, że już w Afryce wszyscy zaczynają być chciwi na pieniądze. To wielka szkoda. Oni mają lepsze życie od nas. Widać to po uśmiechniętych gębach i pogodzie ducha. Jedzą raz co drugi dzień to co zdrowe, czyli owoce z drzewa i owoce morza. Tak było i u nas zanim Rockeffeler postanowił inaczej. Bo widzisz, gdy budował on Medycynę i Farmację, musiał zadbać o popyt i podaż jednocześnie. Tak robią ultra bogaci. Jednym z głównych powodów, dlaczego chorujemy jest nie tylko to że 98% tego co jemy jest trucizną, ale też to że jemy za dużo. To właśnie Rockeffeller wmówił nam, że mamy jeść 3 razy dziennie. To fundament Medycyny i Farmacji, podstawa naszych chorób. Ale o tym więcej przy okazji, bo tu tworzę osobnego ebooka. Tak ogólnie to mówię tutaj też o swoim pobycie w Tanzanii na wyspie Zanzibar. Ja wiem, że budowa domu, która zajmuje dwa pokolenia i gdzie nie ma takich wygód może wyglądać biednie. Ale ci murzyni żyją, a my Europa Zachodnia i Ameryka czy Australia leżymy rozjebani. Taka jest prawda. Czy tego chcemy czy nie Europa upada.

Branża IT

Wiem, że w poprzednim wpisie tego rodzaju chwaliłem branżę programistyczną. W moim świecie ma to jeszcze jakiś sens bo dla mnie Python to nie tylko potencjał etatowy ale także biznesowy, inwestycyjny oraz także w kwadrancie przepływu pieniądza samozatrudnienie. Dlatego tu nie tylko nie chcę mówić mocno źle o IT, ale też wspomnę że latem bronię swój 5-ty dyplom akademicki szkolnictwa wyższego w branży IT. Myślałem o 6 i 7 ale odpuszczam. Branża upada. Jest bardzo źle. Oczywiście mam wiele pomysłów i jeden z nich czy nawet dwa zaczynam wdrażać, ale jest coś, co trzeba sobie głośno powiedzieć: Branża IT już nie jest tym Eldorado, jakim była 5 czy 10 lat temu. Najwięcej zwolnień i największy regres procentowy pensji w ostatnich 5 latach ze wszystkich branż jest właśnie w IT. Najtrudniej się dostać młodym właśnie do IT. Osobiście nie polecam, ale też nie odradzam. Jeżeli poza potencjalnym etatem macie coś jeszcze do IT to OK możecie wchodzić, ale jeżeli to taki tam zwyczajny pomysł na życie to ostrzegam, że wcale nie jest tak różowo oraz że możecie nigdy nie znaleźć zatrudnienia!

Obecnie uważam się w IT za Python & React Fullstack Developer with DevOps. Pracowałem jako Algorithmic Trading Software Developer & Quant w pewnej firmie, z której się zwolniłem za toksyczną atmosferę, zerowy brak rozwoju i niską pensję. Także, jak już wspomniałem, różowo w IT to już nie jest.

Obecnie już rok żyję wyłącznie z zarobku na tradingu na rynku crypto. Jesienią chcę otworzyć mój 24-ty biznes. 23 poprzednie upadły lub nie dawały godziwego zarobku. Godziwy zarobek to taki powyżej obecnej najniższej krajowej.

U mnie na uczelni

Studiuję obecnie DevOps na mojej trzeciej uczelni. Jest dosyć OK. Ostatnio znalazłem tam ciekawy kierunek studiów podyplomowych. Podaję namiary bo być może kogoś to zainteresuje. Jest to kierunek Smart Inwestor: https://www.wsb-nlu.edu.pl/pl/smart-inwestor-studia-podyplomowe. Inne ciekawe kierunki związane z inwestowaniem znalazłem tu:

Uniwerek w Krakowie – Strategie inwestycyjne i inżynieria finansowa: https://irk.uek.krakow.pl/pl/offer/KSB_PODYPL_25_26Z/programme/PK-PSI-KR/

Uniwerek Warszawski – magisterskie – Quantitative Finance, studia II stopnia: https://www.wne.uw.edu.pl/kandydat/studia-i-oraz-ii-stopnia/oferta-studiow/quantitative-finance-studia-ii-stopnia

Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie – podyplomowe – Commodity Trading. Inwestycje na rynkach towarowych : https://www.kozminski.edu.pl/pl/oferta-edukacyjna/studia-podyplomowe/commodity-trading-inwestycje-na-rynkach-towarowych

Wiem, że nigdzie nikt Was nie wykształci na Tradera, ale musicie zrozumieć, że nikt nie ma w tym interesu. I tak jest fajnie, że mamy cokolwiek. Bo parę lat temu nie było w Polsce nic. Te 4 oferty są niezłe.

Praca intelektualna w dobie AI

Do tej pory istniał kult pracy biurowej opartej o wykształcenie wyższe. Ten czas mija głównie za sprawą AI. Mimo, że AI jest TYLKO narzędziem i niczym więcej, to wpływ na rynek pracy jest wysoce zauważalny. Dotyczy to pracy właśnie biurowej, intelektualnej. Minęły czasy, gdzie pierdzenie w stołek magistratu dawało zatrudnienie i stabilizację w życiu. No niestety. Teraz liczą się efekty, wydajność, kreatywność. AI choć sama w sobie jest wysoce idiotyczna to pozwala podnieść wydajność. Żadna AI nie zbuduje mi oprogramowania wysokiej jakości, ale to właśnie dzięki AI, dzięki silnikom Claude np. w Perplexity Pro jestem w stanie programować z wydajnością razy 20! Nie wiem czy inni programiści też tak mają bo spotykam ostatnio w większości kretynów mimo, że jest to wciąż wielce szanowane IT. Reasumując monopol na wygodne życie ludzi za biurkiem z wysokim ego powoli przemija.

Renesans prac innych

Napisałem prac innych by nie nie pisać renesans pracy fizycznej bo nie wiem czy dokładnie to tutaj mam na myśli. Trochę tak, ale nie w pełni.

Gdy tak sobie patrzę na zniewoloną ludzkość… widzę nieskończenie wiele płaszczyzn do rozważań. Ale tu skupiamy się głównie na pieniądzach. I niech tak pozostanie. Po raz drugi w życiu od roku nic nie robię i mam za co żyć. Widzę jak myślą inni, jak mają mi za złe. Ale ja teraz nie o wolności Tradera tylko o czymś innym.

W świecie niewolnictwa opartego o finanse pierwsze skrzypce grają kredyty hipoteczne na nieruchomości w których mieszkamy.

Moim 24-tym biznesem w życiu jest stolarka. Buduję sklep internetowy z wyrobami z drzewa, żywicy epoksydowej, lakieru i płyt drewnopochodnych. Interesują mnie stoły, stoliki kawowe, całe kuchnie oraz podłogi z wylewki żywicowej. Z czasem może dojdą też schody.

Zacząłem od nieruchomości a teraz przechodzę do stolarki drewnianej. No właśnie zastanawiam się jakich użyć słów do opisu budowlanki wraz ze stolarką.

Współczesne niewolnictwo

Fundamentem bankowości są kredyty hipoteczne. Jest to także fundament naszego zniewolenia. 30 lat spłacamy kredyt na dach nad głową nie zadając żadnych pytań. Chciałbym trochę podrążyć w tym temacie. Wcześniej było 20 lat. Za moment będzie to 50 lat. Wcześniej brało się kredyt na 200 000 zł i po czasie oddawało się 300 000 zł. I to było powiedzmy, że OK. Teraz aktualne 200 000 zł kredytu razem z odsetkami na dystansie 30 lat dobija do miliona złotych! Wiem, że stopy procentowe może spadną a może nie. Ale też wiem że ponad 8 lat je trzymali na dnie by jak najwięcej kretynów dało się nabrać. Ja wiedziałem, że to podpucha i mówię do pracownika Expandera, że widzę tu podstęp i chciałbym kredyt o stałej stopie procentowej. Ten chuj powiedział, że tak nie można i są tylko o zmiennej. Mówię mu że oni specjalnie tak nisko trzymają by złapać naiwnych jak muchy na lep. A on na to, że stopy są niskie zawsze już takie będą. I że nie dostanę innego kredytu. I tak mnie oszukano. Mimo, że wiedziałem w co “oni” grają to nie mogłem nic zrobić. Po lutowym wyroku TSUE, o ile dołoży to cegiełkę do ogólnego rozumowania w świetle potencjału do pozwu sądowego kredytów złotówkowych wiborowych rozważę ów pozew. Wiem, że jeśli zwrócę się bezpośrednio do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) bank z miejsca zaoferuje mi ugodę. Bo oni też się boją, wiedzą że polecieli sobie w kulki na szeroką skalę. Sam nie wiem co zrobię, ale coś na pewno.

Wibor jest tu tą mniej istotną kwestią. Popatrzmy na edukację i budownictwo.

Edukacja – prolog

Za chwile objadę edukację, a sam mam 5 dyplomów uczelni wyższych plus te wcześniejsze plus kursy zawodowe itd. To prawda. Ale właśnie dlatego uważam, że mam prawo się wypowiedzieć jako świadomy dorosły człowiek i wykształciuch w wieku średnim.

Gdy masz 40 lat…

Wiek około 40 lat jest swoistym “równikiem”, który w zależności od kultury interpretuje się jako upadek lub przebudzenie.

Zachód: Kryzys Wieku Średniego

W kulturze zachodniej, często określanej mianem konsumpcyjnej, 40. rok życia bywa postrzegany przez pryzmat biologii i statusu.

  • Kryzys jako utrata: Skupienie na kulcie młodości sprawia, że pierwsze oznaki starzenia interpretuje się jako spadek wartości rynkowej i atrakcyjności.
  • Lęk przed przemijaniem: “Kryzys” objawia się często gwałtownymi próbami udowodnienia sobie, że wciąż jest się młodym (np. nagłe zmiany stylu życia, zakup drogich atrybutów statusu).
  • Bilans zysków i strat: Zachód kładzie nacisk na osiągnięcia zewnętrzne; jeśli 40-latek nie czuje się “u szczytu”, pojawia się frustracja i poczucie uwięzienia w rutynie.

Wschód: Wiek Oświecenia i Dojrzałości

W filozofii Wschodu (szczególnie w tradycji indyjskiej, buddyjskiej czy konfucjańskiej) ten etap to czas przejścia od “mieć” do “być”.

  • Przekroczenie ego: Wiek średni uznaje się za moment, w którym człowiek nasycił się już rolami społecznymi (rodzic, pracownik) i zaczyna szukać głębszego sensu.
  • Dharma i wgląd: W hinduizmie to czas wchodzenia w etap Vanaprastha – stopniowego wycofywania się z pogoni za dobrami materialnymi na rzecz praktyk duchowych i dzielenia się mądrością.
  • Oświecenie codzienności: Zamiast rozpaczy nad zmarszczkami, pojawia się szacunek dla “wewnętrznego światła”. Doświadczenie życiowe staje się fundamentem, a nie ciężarem.

Rzecz jasna jestem tu za filozofią Wschodu. Zauważmy, że jedyny kontynent, gdzie jeszcze się w miarę dobrze żyje ludziom to Azja. Europa upada bo Żydostwo tego chce i nad tym pracuje. Ale nie wiem dlaczego. Za sielankowo nam się żyło, było już lepiej niż w Ameryce.

Edukacja wczesno-szkolna

Mówiąc bardzo delikatnie i wyłącznie w oparciu o fakty…

Koncepcja systemu edukacji przypisywanego Johnowi D. Rockefellerowi opiera się na przekonaniu, że masowe szkolnictwo na przełomie XIX i XX wieku zostało zaprojektowane tak, aby produkować posłusznych pracowników, a nie wolnomyślicieli.

Oto kluczowe aspekty tej teorii:

  • General Education Board (GEB): W 1902 roku Rockefeller założył GEB, przeznaczając miliony dolarów na reformę edukacji w USA. Krytycy twierdzą, że celem nie było podniesienie poziomu intelektualnego społeczeństwa, ale ujednolicenie nauczania pod potrzeby rodzącego się przemysłu.
  • Model “Pruski”: System ten przejął elementy modelu pruskiego, opartego na rygorze, dzwonkach i hierarchii. Miało to przyzwyczajać dzieci do pracy w fabrykach, gdzie liczy się punktualność, wykonywanie powtarzalnych zadań i brak kwestionowania autorytetów.
  • Słynny cytat: Frederick Gates, doradca Rockefellera, napisał kiedyś w jednym z dokumentów GEB: “W naszych marzeniach mamy ludzi, którzy z uległością dają się kształtować”. Często przytacza się też słowa przypisywane samemu Rockefellerowi: “Nie chcę narodu myślicieli, chcę narodu pracowników”.
  • Standaryzacja: Wprowadzenie jednolitych programów i testów miało na celu eliminację indywidualizmu. Szkoła zaczęła przypominać linię montażową, gdzie każdy rocznik jest “partią towaru” przechodzącą przez kolejne etapy obróbki.

Współcześnie wielu edukatorów wskazuje, że obecny kryzys szkolnictwa wynika właśnie z tego, że wciąż tkwimy w systemie “fabrycznym”, który powstał ponad 100 lat temu i nie przystaje do wyzwań XXI wieku, gdzie kreatywność jest ważniejsza niż posłuszeństwo.

Wracając do opinii autora, czyli mojej jako eksperta… Aha, jeszcze jedno: zawsze gdy słyszycie lub czytacie jakieś analizy, jakiś artykuł, jakiś program w telewizji gdzie jest zdanie “zdaniem eksperta…” to zawsze jest manipulacja i kłamstwo, a zwłaszcza w finansach. Bardzo popularna metoda manipulacji.

Pamiętam podstawówkę, pierwszą klasę. Szkołą Podstawowa nr 6 w Kwidzynie pod wezwaniem dra Władysława Gębika, który mówił wierzyć w czyn, a nigdy w słowo. Tu się zgadzam. Łatwo tak obalić całą politykę, czyli: szyderców, morderców, złodziei i kłamców. Ale ja nie o tym. No i jestem w tej szkole jako 7-mioletni gówniarz ze zdziwioną miną. Wszyscy dookoła biegają i drą mordy. A ja się zastanawiam gdzie oni postradali rozum. Oaza wariatów, szaleńców i głupków.

Nieco lepiej było od czwartej klasy. Była to już inna szkoła. Pamiętam, że w 4. klasie mieliśmy przedmiot Technika i tam mieliśmy obróbkę drewna i rysunek techniczny. W 5. klasie na Technice było szydełkowanie, haftowanie krzyżykowe i elementy szycia. W 6. klasie na Technice mieliśmy gotowanie. W 6. klasie też zacząłem chodzić na kółko informatyczne, gdzie mieliśmy HTML i Pascal. I powiem Wam, że to jedyne, czego pożytecznego nauczyła mnie szkoła. Jeśli miałbym liczyć liceum to C++ i Fizyka były pomocne. Cała reszta o kant dupy rozbić, nie znaczyło zupełnie nic. Zmarnowany czas, ogłupienie. Na Politechnice nie było zauważalnie lepiej. Myślałem, że nauczę się zawodu, zatrudnią mnie od razu no bo przecież, a ja na spokojnie będę tłustym kotem życia. Nic takiego nie miało miejsca. Kolejny kłam i bezsens i kolejne zbędne przedmioty o niczym i wiedza do kosza na śmieci.

Alternatywna edukacja wczesno-szkolna

W całej mojej edukacji poza kilkoma wyjątkami wszystko nie znaczyło zupełnie nic a byłem jednym z największych kujonów Pomorza. Byłem gwiazdą sportu, sztuki i nauki. Dlatego wiem co mówię. Ponieważ lekcje Techniki w podstawówce miały sens to można by pójść dalej tą drogą myślenia.

Można by zerwać z tą głupią edukacją Rockeffelerowską i zbudować szkoły, które uczą pożytecznej wiedzy. Oczywiście, że wielkim oszustwem Matematyki jest system dziesiętny, bo gdy dzielimy przez najważniejsze liczby jakie istnieją czyli 3, 6 i 9 otrzymujemy jakieś chore rzeczy, a tak nie powinno być. Cały rachunek różniczkowo-całkowy jako ślepy zaułek jest nic niewarty. O ile wymyślenie Matematyki na nowo jest równie trudne jak stworzenie od nowa Medycyny życia zamiast obecnej Medycyny śmierci. Uzdrawiania holistycznego zamiast okaleczania. Są to trudne rzeczy. Istnieją też prostsze alternatywne przedmioty, których należałoby uczyć młodzież. Moim zdaniem najważniejsze to: Finanse, Rolnictwo, Budownictwo wraz ze Stolarką, Energetyka. Myślę że od tego należałoby zacząć. I to już od podstawówki. Zafałszowana Historia czy pełna niedomówień i śmieciowych informacji Geografia są zbędne. Język Angielski jest źle uczony skoro nikt nie potrafi biegle tego języka po żadnej szkole. Powinno się uczyć oczywiście obróbki i hodowli jedzenia ale też tak kompleksowo, bo jak wiemy obróbka termiczna niszczy wartość odżywczą. Cukier w ogóle nie odżywia, a jedynie okalecza, no i niestety cukrem jest w zasadzie wszystko z mąką na czele. Odżywianie człowieka to duży temat. Budownictwo jest istotne by nie być niewolnikiem, a aktywnie budować samodzielnie, łącznie z instalacjami. Tu można by przegadać ze 100 a może i 1000 stron. Ale ja chciałem tylko wprowadzić do tematu tego artykułu: Budownictwo i stolarka.

Budownictwo i stolarka

Po tym mocno przydługim wywodzie wstępnym jesteśmy na miejscu. Moim pomysłem dla młodzieży szukających swojego miejsca w życiu jest budowlanka i stolarka zarówno ta budowlana jak i ta meblowa. Tak, wiem co myślicie. Zapewne oczyma wyobraźni widzicie tych meneli jadących busem do pracy na budowę lub z pracy w drugą stronę. Zapijaczone czerwone ryje z przekleństwem na ustach. Jedno wielkie chamstwo. Dodam tu dwie rzeczy: po pierwsze w każdej branży jest chamstwo czasem nieco staranniej ukryte. Po drugie praca budowlana może wyglądać zupełnie inaczej.

Co budować?

No właśnie od tego zacznijmy! Ludzie powinni samodzielnie lub przy pomocy kilku osób i sprzętu budowlanego móc zbudować sobie dom jednorodzinny wolnostojący. Nie chów klatkowy w obrzydliwym bloku z cementu (najgorszego dziadostwa), gdzie każdy dookoła cie wkurwia. Nie, nie i jeszcze raz nie! Dziś jesteśmy bardziej świadomi i wiemy że to złe. Obecne budownictwo osiąga apogeum głupoty. Płacimy milion złotych lub więcej z kredytem na całe życie by próbować egzystować z debilizmem za ścianą i hałasem nie do wytrzymania za niewolnictwo znienawidzonej pracy, która zazwyczaj nic nie wnosi do Gospodarki, realnej Ekonomii. Coraz mniejszy metraż. A dookoła tani beton, izolator (zero uziemienia). Brak poletka do uprawy prawdziwego jedzenia. Ścisk jak w imadle stolarskim i nie daj Boże w dużym mieście, gdzie smog elektromagnetyczny osiąga nowy poziom szaleństwa. Zamiast wychodowanego jedzenia trucizna z marketu. Myślę, że głupota współczesnego człowieka osiągnęła już szczyt. Bo gdy jeszcze wejdziemy w swojej głupocie o jedno piętro wyżej to widzę ludzkość jako zombiaki z serialu-tasiemca “The walking dead”.

Moja pierwsza nieruchomość

Opowiem trochę jak to było u mnie wiele lat temu. Kupiłem pierwszą nieruchomość. Spłukałem się na 20% wpłaty własnej. Nie miałem nic. Z sejfu wbudowanego w szafie wyjąłem 2 sztabki złota, 2 uncje. Sprzedałem (zysk +30%). Całość poszła dla budowlańca. Wykonał mi wszystko co podstawowe: łazienkę z montażem, kafle w całym domu, oświetlenie, okaflowanie całej przyszłej kuchni z kasetonem ze światłami. Montaż drzwi. I tyle. Przy dzisiejszych cenach tamte 24 000 zł robocizny wraz z wyposażeniem to jak za darmo. Łóżko i szafy w garderobie wziąłem z poprzedniego wynajmowanego mieszkania. Tak samo biurko, które było za duże, komp i telewizor wraz z głośnikami kina domowego. Za ostatni grosz wykonałem ekranowanie mieszkania – metaliczno-ołowiana farma mająca na celu nie przepuszczać sygnału elektro-magnetycznego. Było to luksusowe osiedle w bardzo dobrej lokalizacji o niskiej zabudowie i to całej dzielnicy. Mam 10km do morza, do autostrady do wylotówki na południe. Wszędzie i blisko i daleko jednocześnie. Gdy wychodzę z klatki mam drogę rowerową R10, którą dojadę na Hel. Mam ogródek, jest tam w skrzyniach trochę warzyw, trochę. Gdy wychodzę z mieszkania po prawo od razu mam bez hałasową windę i od razu gdy z niej wychodzę mam parking podziemny 1-miejscowy czyli daleko do innych. Wszystko przemyślane i kupione na początku bańki. W skrytce lokatorskiej za parkingiem mam luksusowe kafle, które położyłem samodzielnie.

Powoli dojrzewam do wyprowadzki na wieś, a zimą do drugiego mieszkania w Azji w ciepłym klimacie. Ale wróćmy do mnie z bosymi stopami na kaflach własnego pierwszego “M”. Nie miałem już kasy na nic. Z pensji zostawało mi prawie nic może 500 zł na życie. Na pewno nie było na meble czy na kuchnię. Co zrobiłem? Kupiłem trochę materiałów, naoglądałem się YouTuba i sam zbudowałem wszystkie meble i całą kuchnię w nowoczesnym stylu. Zajęło to kilka lat. Najdroższe było skompletowanie narzędzi, większość Parkside’a. Choć dziś stawiam na Stanleya i Boscha, mam też coś Makity i DeWalta. Wtedy – zapomnij. Żeby powiesić listwę na szafki górne wierciłem w kaflach specjalnymi wiertłami 3 dni. No bo cała kuchnia jest w kaflach. Blat wylałem żywicą epoksydową. Polecam pomysł. Nauczyłem się nawet lakiernictwa i fronty stworzyłem sam. Białe w połysku ze złotymi klamkami. Sprzęt AGD: Amica, Beko w zabudowie. I to było trudne, wbudować sprzęt w meble kuchenne które robisz od poziomu narysowania do wykonania, oczywiście sam. Dużo się nauczyłem, a ponieważ udało mi się z czasem zbudować w innej nieruchomości warsztat to uczę się dalej. Tam zacząłem od położenia cekolu na 100m2. Z tym, że już teraz uczę się na dużo wyższym poziomie już rzekłbym stolarki artystycznej. 5 lat temu nie potrafiłem wbić młotkiem gwoździa w deskę. Dziś dużą gwoździarą pneumatyczną i drewnem: kantówki plus płyty OSB lub deski jestem w stanie tanio zbudować cały dom. Fakt, że jeszcze trochę się musze dokształcić z zakresu instalacji oraz energetyki.

Kuchnia ładna, duża z frontami lakierowanymi oraz sprzętem w zabudowie wyszła mnie wszystko do kupy 6000 zł. Mam to samo co moja przyjaciółka która teraz buduje kuchnię za 80 000zł. A nie – czekaj – moja jest o 1/3 większa 🙂

Dziś gdy zamawiasz kuchnię u stolarza płacisz jak się kłócisz 30 000 zł wzwyż. Gdy przyjmujesz jego ofertę bez awantur to płacisz 50 000 zł (wzwyż). Nasłuchasz się pierdół o tym jakich on to używa świetnych materiałów podczas gdy ponad 95% kuchni jest zbudowanych z tej samej płyty wiórowej. Prawie każdy stolarz kuchenny (płyciarz) buduje z płyty wiórowej kupionej w Bomarze (choć Castorama niedaleko w Gdańsku Oliwie jest na wysokim poziomie). W stolarce kuchennej mamy takie powiedzenie: najpierw podajesz cenę 50k, jak frajer się zgodzi jesteś zarobasem. Oczywiście 30 000 to uczciwa cena za kuchnię wartą tak na prawdę około 5 000 zł. 50k to cena zawyżona. Mówimy o mieszkaniach 40 – 50 m2 z wyjątkiem Podkarpacia. Tam stolarz to nie frajerzyna – płyciarz tylko ktoś na dużo wyższym poziomie – szacuneczek.

Pierwszy stolik zbudowałem z resztek budowlanych z boazerii i więźby dachowej wkrętarką Parkside za 69zł. Potem przyszły stoliczki na wyższym poziomie jak np. ten mój kuchenny z orzecha europejskiego i brązowej żywicy epoksydowej perłowej, lakierowany z nóżkami w stylu pająk.:

Powiem tak: wykonanie takiego stolika to świetna frajda. Namordujesz się szlifierką i morda cała w kurzu, ale super odstresowuje i zatraca umysł podobnie jak pisarstwo. Stolik kosztował mnie mniej niż tysiąc, a może równy tysiąc zł. Cena minimalna gdybym chciał sprzedać to 6000zł. Ale tego akurat nie wystawiam na sprzedaż. Podobne a i owszem.

Budowlanka, stolarka – marża

Jak widzicie marże są wysokie w branżach budowlanka, stolarka. Te 600% to taka minimalna podstawa czy za mieszkanie czy za meble. Zobacz: bierzesz kredyt hipoteczny (mój ma 500% oprocentowania) na mieszkanie warte maksymalnie między 15-20% płaconej ceny. Przepłacasz 5×5=25 razy. Dostajesz gówno za krocie. Może warto to przemyśleć. Z drugiej strony jako wykonawca możesz się ekstra obłowić. Zapytasz skąd popyt? Obecnie najprostszą metodą osiągniecia pierwszego miliona złotych na czysto jest budowa szeregowca. Jest tanio, jest popyt. Obecnie mimo wysokich cen popyt na mieszkania nakręcają amerykańscy Żydzi często przez spółki offsetowe zlokalizowane w Niemczech oraz przez fundusze REIT. Popyt powinien utrzymać się aż do zauważalnego wyludnienia kraju czyli jeszcze jakieś 50 lat. Budowlanka choć ważna interesuje mnie mniej niż stolarka. Ale to kwestia gustu. Marżę na kuchni można podnieść np. oferując kuchnię z litego dębu, czy blat/podłogę z żywicy epoksydowej wykonane metodą pouringu czyli artystyczne malowanie kubełkowe żywicą metodą powlekania plus operowanie “suszarką”. OK, może pokażę – to jest mój blat w warsztacie:

Na żywo wygląda lepiej. Jest tam też taka połyskliwa, szklista i ciepła w dotyku powłoka na której fajnie się pracuje np. robiąc kanapki.

Wracając do kuchni z dębu litego. Tu są dwie szkoły: albo sam robisz klejonkę albo kupujesz klejonkę dębową z sklepek na mikrowczepy. Samemu to się narobisz ale dasz pełnej wysokości lamele, deski. No i cena materiału nawet dobrze wysuszonego nie jest zbyt wysoka, niewiele wyższa niż płyta wiórowa. Fakt, że pracy masz 10x, może 20x tyle. Lżej jak masz maszyny specjalizowane. Kupna klejonka dębowa nawet ta ze sklepek jest dosyć droga. Jeśli klient zażąda front rzeźbiony czy frezowany to nie męczysz się jak dawni stolarze tylko dajesz na przemysłową frezarkę CNC, ploter. Jeśli klient zażąda na frontach choćby własnej podobizny jako płaskorzeźba masz to gdzieś. Maszyna wykona wszystko. Oczywiście za kuchnię dębową w mieszkaniu 40-50m2 zażądasz już 100 000 zł. Jak dobrze pójdzie to tyle możesz wziąć za sosnową. A zauważ, że prawie nikt tego nie robi. Możesz zaproponować drewno nietuzinkowe jak np. śliwa czy orzech amerykański lub włoski. Wtedy taka kuchnia to nie wiem ile inni by brali ale ja poniżej 200 000 zł nawet bym nie gadał. Moja mama ma kuchnię z litej sosny i jest spoko. Polecam. Drewno piękne, tanie i trochę twardsze niż dąb to Buk. Jak chcę niedrogą, porządną, dużą, antybakteryjną deskę do krojenia kucharską to robię bukową, sztorcową. Za kucharską uważamy wymiar 46 cm x 67 cm czy jakoś tak bo to z miary stolicy stolarstwa czyli USA. Podobną lecz mniejszą mam w domu pod wymiar suszarki oraz blatu przemyślaną na nóżkach z buka olejowana olejem mineralnym czystym farmaceutycznie. Olej i klej (Titebond, D4) mają certyfikat kontaktu z żywnością. Każdy detal ma znaczenie nieważne co robisz, zawsze ale to zawsze rób to z głową.

Trading a druga praca

Wiem co myślicie: chuj udaje Tradera i nawija o życiu bez pracy a wychwala stare zawody bez szacunku społecznego. Odniosę się do obu wątków. Po pierwsze trading to metoda inwestycji i zarządzania pieniędzmi. Nie zarabia się pieniędzy grając na giełdzie, gdy nie posiadasz kapitału. Za minimalny kapitał uważam kwotę 100 000 zł. Podobnie uważał Charlie Munger oraz dr Leszek Czarnecki (miliarderzy). Większość samozwańczych Traderów w tym kraju ma kilka tysia, wielkie ego i jeszcze większe oczekiwania. Nie dojdą w tej branży nigdzie od razu mówię. Mają powiedzmy 4000 zł i w jednej transakcji ryzykują 1500 zł. To hazard a nie trading. No i nie brzmi jak sposób na życie z rachunkami, kosztami stałymi na poziomie 4000 – 6000 zł u przeciętnego mężczyzny singla. Jest to zapewne 90% młodych adeptów tej pięknej sztuki zarządzania pieniędzmi. Wyjście z tej głupoty to lata a często nawet dekady. Poza tym obciążenie psychiczne względem opłat stałych. To duży ciężar, dlatego warto mieć drugie czy trzecie źródło dochodu. Obojętnie jakie. To może ale nie musi być etat. Są 4 kwadranty przepływu pieniądza: inwestycje, biznes, samozatrudnienie i etat. Każdy z nich coś daje, coś innego. Możesz być obecny w więcej niż jednym a nawet we wszystkich 4. Polecam posiadać od 5 do 10 różnych źródeł dochodu. Powiem to głośno bo wiem, że raczej nie dotrze za pierwszym razem:

Inwestowanie to nie jest metoda generowania pieniądza, a zarządzanie pieniądzem, który już jest, istnieje i pochodzi skądś indziej.

Tym “skądś indziej” może być właśnie budowlanka i/lub stolarka. O tym jest ten artykuł. Uważam, że to może być dobre życie. Wcześniej pisałem o IT, teraz piszę o pomyśle stolarz/budowlaniec.

Co do szacunku społecznego, to się aktualnie zmienia. Symbolem jest tu Hydraulik. Nie znam się na hydraulice ale uważam, że warto się poznać, choć spawacz wydaje mi się ciekawszy. Prace w rzemiośle wchodzą w fazę ożywienia, przechodzą renesans. Gdy upadły zawody typu mam dyplom akademicki, pierdzę w stołek i czekaj aż dopiję kawkę mijają, głównie za sprawą AI, powróciły zawody które coś wnoszą w nasze życie. Bardzo lubię od czasu do czasu marnować czas na rolki instagrama ze śmiesznymi filmikami o stolarzach i budowlańcach. Wiadomo, że smarowanie chleba złotem to wymysł ale coś tam jest w tym nowym przesłaniu. Uwielbiam te filmiki jak ktoś kieruje super wozem i jest podpisane – twój stolarz jedzie po zaliczkę 🙂

Od 11 miesięcy nie pracuję i powiem szczerze, że tęsknię za pracą zarobkową. Mam chyba już dość codziennego zakuwania IT z książek i szkoleń. Wysoce niewdzięczna branża. Choć ona zostanie ze mną na dłużej bo mam tu mnóstwo pomysłów to chciałem opowiedzieć tez o równie ciekawych i bardzo wdzięcznych branżach o rosnącym popycie i które dają frajdę jednocześnie coś wnosząc do społeczeństwa.

Podsumowanie

Dla mnie fach stolarski próba zbudowania marki to już 24-ty proces biznesowy. Poprzednie 23 nie dały pozytywnych rezultatów. Tu również może się nie udać. Ale to też jest OK. Czasem ludzie pytają mnie skąd biorę tą wiarę. Odpowiedź jest prosta: ja jej nigdy nie miałem i nigdy nie mam. Nie kieruję się w życiu wiarą i nie potrzebuję jej. Jest zbędna. Robię swoje, czyli czynię własną wolę i to z konkretnym uporem. Porażki się nie boję, znam ją lepiej niż ktokolwiek – przynajmniej tak mi się wydaje, bo uważam się za jednego z największych pechowców na tej planecie.

Wola, nie wiara!

Dobra, kończę ten przydługi wpis. Czas się pakować. Za 5 dni opuszczam kontynent. Za zimno tutaj i dręczy mnie deprecha. Czas poleżeć w słońcu.

Pozdrawiam serdecznie

No votes yet.
Please wait...

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opcjonalnie dodaj obraz (JPEG tylko)